Ludzka twarz jest bardzo inspirująca.
Niezłego bzika do portretów miał polski rzeźbiarz - Alfons Karny, Karny potrafił na spacerze zaczepić nieznajomego i poprosić o pozowanie w celu wyrzeźbienia portretu. Szalony człowieczek.
Powracając do moich dzieł. Przedstawiłam najważniejsze osoby, który miały ogromny wpływa na moje wychowanie. Cytując opis:
" Moim
głównym założeniem ideowym było zaprezentowanie w rzeźbiarskiej kompozycji
rodziny. Rozważałam kilka możliwości, ale ostatecznie na podstawie wielu
projektów zdecydowałam się na szereg portretów zestawionych ze sobą, będących w
moim przekonaniu odzwierciedleniem rodziny. Temat rodziny, portretów
najbliższych mi osób jest dla mnie ważny.
Moja rodzina żyje dla mnie. Daje mi szansę samorealizacji. Pomogli odnaleźć
mi sens życia i jego kierunek, jakim są studia artystyczne. Wykonałam portrety
najbliższych członków mojej rodziny, którzy mieli największy wpływ na moje
wychowanie. Proces twórczy wywarł na mnie olbrzymie emocje. Towarzyszyły mi
retrospekcje z dzieciństwa oraz teraźniejsze problemy członków rodziny. Przedstawiłam cztery popiersia: mamy, taty, babci
i dziadka oraz autoportret, który
świadczy, że jestem nie rozłączną cząstką ich życia. Twarze wyrzeźbiłam
realistycznie, a w korpusie zastosowałam nową figurację. Rzeźby zaprezentowałam
w odlewach gipsowych."
"Moja rodzina była pierwszą iskrą w
przekazywaniu mi wartości kulturowych, etycznych, społecznych, duchowych
istotnych dla mojego rozwoju. Codziennie podążam ku przyszłości stawiając
sobie, co róż nowe cele. Jednakże brakuje mi sił w przebyciu tej drogi.
Potrzebuję rady, pomocy, wsparcia a przede wszystkim miłości. Od swych narodzin
dostarczali mi to dziadkowie oraz rodzice, dlatego moim głównym założeniem
ideowym było zaprezentowanie w rzeźbiarskiej kompozycji rodziny, z którą jestem
tak silnie związana.
Starałam się uwiecznić wspomnienia, chwile,
historię, w trwałej materii. Wykonałam portrety najbliższych członków mojej
rodziny, którzy mieli największy wpływ na moje wychowanie. Przedstawiłam cztery
popiersia: mamy, taty, babci i dziadka oraz autoportret, który świadczy, że
jestem nie rozłączną cząstką ich życia. Jestem nie tylko silnie związana z
końcowym efektem, ale także z procesem powstawania tej pracy. Dziadkowie, jako
pierwsi zostali prze zemnie upamiętni. Był do mój pierwszy portret pamięciowy.
W taki sposób ich zapamiętałam. Patrząc teraz na nich przypominają mi się
wszystkie obrazy z nimi związane te dobre jak i te złe. Był to dla mnie
idealny moment żeby poczuć znów beztroskie chwile. Towarzyszył mi uśmiech i
łzy. To właśnie oni byli ze mną, gdy w mym dzieciństwie, a raczej w
najtragiczniejszym rozdziale życia całej rodziny, byli podporą, która utrzymała
sztorm negatywnych emocji - moment, gdy dziadkowie zastąpili rodziców.
Następnie wykonałam podobiznę mamy i taty. Te popiersie wywarło na mnie
największe wrażenie. Podczas rzeźbienia ich wizerunków także towarzyszyły mi
retrospekcje. Ich cierpienie, bezbronność. W momencie procesu twórczego,
dowiedziałam się, że mama choruje. Ma guzki, które musi je regularnie badać. W
maju tata, trafił do szpitala w stanie ciężkim. Groziła mu śmierć. Te zdarzenia
spowodowały, we mnie niemożność dalszej kontynuacji pracy, ponieważ gdy tylko
chwyciłam narzędzie w celu ukształtowania twarzy, wylewały się ze mnie silne
emocje. Ciężko było mi spojrzeć w oczy rzeźby, a jeszcze trudniej było mi
spojrzeć w ich prawdziwe twarze. Towarzyszyły mi różne myśli. Gdy
sytuacja się ustabilizowała, powróciłam do rzeźbienia, z myślą, że za kilka
miesięcy będziemy obchodzić ich trzydziestolecie małżeństwa. W chwili, gdy
skończyłam cały proces twórczy, powróciłam do domu rodzinnego w celu pokazania
zdjęc gotowych rzeźb. Ich uśmiech w tamtym momencie był bezcenny. Zwykli
rolnicy, kolejarze, którzy przez całe życie ciężko pracowali, doczekali się
swojej rzeźby, swoich podobizn uwiecznionych w trwalszym materiale, niż kartka
papieru."
Autoportret 2015
odlew gipsowy
Pozdrawiam





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz